Swój pierwszy reportaż ślubny wykonałam dwa lata temu na ślubie Agaty i Mateusza.
Byłam "żółtodziobem" i z ogromnym stresem trzymałam aparat w rękach, kiedy A&M składali sobie przysięgę małżeńską. Nie tylko młodym w tym momencie bardziej bije serce, fotograf umiera wtedy z przejęcia i jeszcze raz w myślach upewnia się, że wszystko jest dobrze ustawione. Wstrzymuje oddech i naciska spust migawki tak długo aż zabraknie mu powietrza. W tym roku miałam szczęście aż trzykrotnie doznać tego uczucia. Trzy pary, trzy różne śluby, trzy wspaniałe przeżycia :)
Byłam "żółtodziobem" i z ogromnym stresem trzymałam aparat w rękach, kiedy A&M składali sobie przysięgę małżeńską. Nie tylko młodym w tym momencie bardziej bije serce, fotograf umiera wtedy z przejęcia i jeszcze raz w myślach upewnia się, że wszystko jest dobrze ustawione. Wstrzymuje oddech i naciska spust migawki tak długo aż zabraknie mu powietrza. W tym roku miałam szczęście aż trzykrotnie doznać tego uczucia. Trzy pary, trzy różne śluby, trzy wspaniałe przeżycia :)
Każdy z nich był inny, każdy niepowtarzalny i osobisty, każdy był cudowny.
Dzisiaj chciałabym wam przedstawić Agatę i Szymona, parę, która skradła moje serce na dobre. Kiedy dowiedziałam się, że chcą wziąć ślub w steampunk'owym klimacie, nie wierzyłam. Później nastąpiło podekscytowanie - tego, przecież Rybnik jeszcze nie widział, to będzie przeżycie! I było. Wyglądali przepięknie, rozluźnieni, ciągle uśmiechnięci i.. w dymie :)
Agata & Szymon












































0 komentarze:
Prześlij komentarz